|
|
Daniel Litwiniuk
* 01.09.1974 + 18.02.1981
Miejsce pochówku: Hajnowka, woj. podlaskie
|
|
|
|
|
|
|
Licznik odwiedzin strony 472455
|
|
|
 |
|
Dodane ponad rok temu
 |
marzena
|
|
Tak, tak, to Ewa pisała o mamie Danielka, że tu pisze, nie Dorota. Natalia ja czuję dokładnie to samo co Ty. Te wyrazy, które wspominasz... Widzę sklep zoologiczny obklejony zdjęciami kolorowych papug i ściska mi żołądek. Ww wakacje miałam taki pomysł, zeby kupic papugę i wypuscic Ją na wolnosc. Dla Niego. Do Nieba... Nie zrobiłam tego. Pani w sklepie powiedziała mi, ze papugi są tak delikatne, że jak będę ją niosła do domu to w kartoniku, zeby nie zaziębić, żeby nie doznała szoku itd. i jakoś tak żal mi się jej zrobiło. Pomyślałam, ze ostatnią rzeczą jaką życzyłby sobie Daniel to żeby taka papużka zdechła. Natalia - dla mnie również tragedia Danielka jest tą NAJWIĘKSZĄ ZBRODNIĄ. Nie potrafie sobie tego wytłumaczyc. Jest naprawde mnóstwo o wiele większych zbrodni. Szymonek pozostawiony gdzies przy wodzie, w bagnach konał podobno 3 dni, z obrażeniami wewnętrznymi, pękniętymi narządami. Lekarze wtedy wypowiadali się, ze ból tego dziecka był niewyobrażalny, że napewno mdlał co jakis czas, ze nie miał juz siły płakac. On tez umarł sam ! Nikt nie trzymał Go za rączkę, nikt nie tulił. Nie zaznał w zyciu niczego dobrego a zył chyba niespełna 3 lata tylko (nie pamiętam dokładnie ale malutki był). On też chciał byc przytulany, kochany, całowany. Nasz Danielek zaznał ciepła w przedszkolu, tuliły Go panie, miał pieska, jadł obiadki w przedszkolu, rysował wesołe obrazki. A moze to własnie tak boli? Że On poczuł przez chwilkę to ciepło? Że zobaczył jak mogłoby byc? Że Jego oczka zobaczyły juz w zyciu cos dobrego a Jego serduszko poczuło troszkę miłosci od innych ludzi. Moze dlatego tak nam cieżko, że nie było dane Mu dalej cieszyc sie tym zyciem. A moze to zdjecie? To spojrzenie? Ten uśmiech......jakby chciał nam powiedziec, nie martwcie się. Przyszedłem na swiat jak Jezus Chrystus, żeby nawrócic choćby część z Was po ponad 30 latach, zebyscie zwolnili, przewartosciowali, zrozumieli co jest wazne...
|
Zgłoś SPAM
Ania
|
|
Cieszę się, że coraz więcej osób dopisuje się do listy Pamiętających...to ważne, aby tak wyjątkowe Dziecko nie zostało już nigdy zapomniane, bo nic już mu nie możemy zaoferować, oprócz naszej pamięci...Wkrótce będzie też 10.000 odwiedzin strony...ale pamiętam, jak na starej stronie kupamięci było ponad 12.000 odwiedzin w krótkim czasie, zanim została zlikwidowana.
|
Zgłoś SPAM
 |
Natalia
|
|
Zamknęłam się w świecie i życia Daniela. Na każde pobite, cierpiące dziecko patrzę przez pryzmat naszego Bohatera. Wszędzie Go widzę...Słuchając o Kacperku momentalnie utożsamiam Go z Danielem. Tylko On się liczy... Mimo, że szczegóły życia Kacpra są namacalną teraźniejszością: Bytom, który dobrze znam...Blok, w którym mieszkał...Szpital w Chorzowie, w którym leczyłam swoje dziecko...
|
Zgłoś SPAM
 |
Natalia
|
|
Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale los Daniela wstrząsnął mną tak dogłębnie, że żadna inna brutalna historia dziecka nie dotrze do mnie tak mocno jak Danielka...
|
Zgłoś SPAM
Justyna Olsztyn
|
|
Przepraszam ze tutaj, ale mam Apel do Wszystkich kórym los skatowanego Kacperka nie jest obojętny, żeby wysłali Mu do szpitala drobiazg, mały prezent, aby jak się obudzi wiedział ilu ludzi o Nim myślało. Zróbmy to dla NIEGO!!!!!!!!!!!!! Adres szpitala: Chorzowskie Centrum Pediatrii i Onkologii im. dr Edwarda Hankego 41-500 Chorzów, ul. Truchana 7
|
Zgłoś SPAM
 |
Natalia
|
|
Do końca życia słowa: pasek,baty,sznurówka, piżamka, plecy, kocyk będą wywoływać u mnie dreszcze...Na samą myśl o tych wyrazach moja psychika i logika dopasowuje je do historii Daniela. Nigdy już te wyrazy nie będą miały dla mnie znaczenia podręcznikowego...Nigdy.
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
To nie ja stwierdziłam,że jestes mamą Daniela,tylko Ewa.Napisałam wyraznie-mama Daniela nie chce rozmawiać na ten temat,zbyt bolesne.Przeczytaj kilka linijek niżej,co napisałam.Zawsze wiedziałam,że nie jestes mamą Daniela,więc nie wiemskąd to stwierdzenie.
|
Zgłoś SPAM
mama
|
|
Dorota, jeśli chodzi Ci o mnie to nie jestem mamą Danielka, tak jak napisała marzena, ale tak się czuję i powiem więcej byłabym zaszczycona móc nią być. Mam synka, którego bardzo bardzo kocham, ale od momentu, gdy przeczytałam o Danielku jest cały czas jak w żałobie. Kiedyś myślałam, że w moim życiu jestem na takim etapie, że mam już wszystko poukładane, lecz od przeczytania o tej tragedii, wiele się zmieniło, znowu szukam i mam nadzieję że znajdę. Noszę Danielka w sercu, a jego zdjęcie w portfelu i wierzę, że go kiedyś zobaczę ......
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
Nikt nie wie do końca i nikt nie da nam takiej gwarancji.Mi osobiście pomagają rozmowy z księdzem.Jestem wyciszona,skupiona.Nie narzuca nic,nie krytykuje.Dzisiaj są bardziej wyrozumiali księża.
|
Zgłoś SPAM
 |
marzena
|
|
Tez interesuje mnie to co Ciebie. I bardzo się boję, że smierc to koniec. Chciałabym żeby było inaczej ale trudno mi w to uwierzyć jak w najbardziej niewiarygodną i nieprawdziwą baśń... U mnie również najtrudniejsze są wieczory. Myśle o rozmowie z księdzem. Ale czy On nie powie mi czegoś tylko po to żeby było mi łatwiej ? Marzę by spotkac takiego, który powie, ze jest pewien całym sobą, ze to nie koniec. Ale czy jest ktoś kto to wie?
|
Zgłoś SPAM
|
|
|
|
|
|
|
|