|
|
Daniel Litwiniuk
* 01.09.1974 + 18.02.1981
Miejsce pochówku: Hajnowka, woj. podlaskie
|
|
|
|
|
|
|
Licznik odwiedzin strony 534003
|
|
|
 |
|
Dodane ponad rok temu
 |
marzena
|
|
Ja mam mozliwosc by do Niego pojechac. Ale ja wiem, że bede płakac. Walcze ze sobą. W głowie ciągle kotłują mi się mysli, ze powinnam to zrobic. Najlepiej we wtorek... W darze Danielkowi... Co my poczniemy w ten wtorek? Jak przezyc popołudnie, wieczór? Ja od rana przezyje ten dzien jak Drogę Krzyzową. Przeciez wiem, ze rano zjadł sniadanie, ojciec poszedł po mleko. Wiem, że został w domu. Wiem, ze lepił plastelinę. Wiem, ze o 15:00 zjadł swój ostatni w zyciu posiłek... Wiem tez, że był moment gdy patrzył w okno. Ostatni raz. I ostatni raz był na dworze z pieskiem, oddychał mroźnym powietrzem. I ostatni raz go pozniej pogłaskał. Gdyby wtedy wiedział co po tym spacerku czeka Go w domu... Nawet nie zdawał sobie sprawy. A moze zdawał. Moze bał sie tam wrócic. A przeciez musiał. Musiał wrócic do kata. Danielku dlaczego tak Cie pokochałam ? Jak zyc po poznaniu Twoje historii, powiedz jak ?
|
Zgłoś SPAM
 |
iwona
|
|
Wydaje mi się,że jest wybudzony skoro szukają wolontariuszy aby czytali mu bajeczki,proszą o słoiczki "gerbera" do jedzenia.Ech..gdybym ja bliżej mieszkała to poleciałabym do niego jak na skrzydłach.
|
Zgłoś SPAM
marzena
|
|
Tak, rzeczywiscie moze to byc uraz kręgosłupa. W główce natomiast jesli pozachodzą jakies zmiany w wyniku niedotlenienia również przynosi to tragiczne skutki. Nie wiem czy On jest wybudzony ze śpiaczki ? Chyba tak, skoro reaguje na głos, dotyk. Nie potrafie sobie wyobrazic, jak On lezy, taki nieruchomy. A kiedys biegał, głodny poznawania świata, zdrowy czterolatek... Połozyłam sie wczoraj bez ruchu. Próbowałam wyobrazic sobie, że nie potrafie ruszac rękami i nogami. Tylko na chwilke a było to takie trudne. Taka niemoc, koszmar. Chciałabym wiedziec czy to juz przesądzone, ze nie bedzie w pełni sprawny? Moze uda sie Go jakos "wyprowadzic" rehabilitacją. Nikt na Niego nie czeka, nikt z rodziny. Nie przytula mama... Kolejne dziecko, które miało byc kochane, całowane, przytulane...Było bite.
|
Zgłoś SPAM
 |
iwona
|
|
Jejciu,dziś mi się przyśnił Kacperek.Wzięłam go do siebie na jeden dzień.Był prawie zdrowy,chodził na własnych nóżkach.Byłam taka szczęśliwa,Dopóki się nie obudziłam i nie uświadomiłam sobie że to tylko piękny sen,arzeczywistość jest bardziej brutalna.
|
Zgłoś SPAM
 |
marzena
|
|
Ja juz nie wiem co pisac. Czuje wszystko to co Wy. Nam - obcym ludziom - takie informacje psują dzien, weekend, ogólnie samopoczucie, psują poprostu codziennosc, zycie... A inny dorosły doprowadza do tego nieszczescia. Wystarczyłoby żeby kazdy dorosły człowiek chronił te małe istoty. Jednego wieczoru - gdy wiekszosc z nas spedzało miło Świąteczny czas - dorosły człowiek rzucając dzieckiem o scianę zniszczył Mu zycie na zawsze... My położyliśmy sie spac a On byc moze lezał wtedy nieprzytomny czekając na pomoc, której do Niego nie wzywano. Myśle, ze za pozno tą pomoc wezwano. Ten czas gdy był nieprzytomny zadecydował w wiekszosci o zmianach w mózgu. Dla Danielka tez pomoc była spóźniona. Podczas gdy byc moze Jego oprawcy jedli kolacje, kąpali się, rozmawiali On juz konał w łóżeczku, a oni nawet o tym nie wiedzieli. Czy Kacperek miał wiecej szczescia? Czy czterolatek, który był podobno jak zywe srebro, ruchliwy, pełen zycia chce leżeć teraz bez ruchu z unieruchomionymi raczkami, nozkami? Zniszczono kolejne dziecko. Kolejnego Danielka... Ja tez pytam: gdzie jestes Boze? Czy mozna przyjmowac na klate te kolejne tragedie i nadal Cie kochac, wierzyc w Ciebie ? Ufac bezgranicznie, wierzyc, ze Ty wiesz co robisz ? Czy to nie jest zbyt trudne dla nas śmiertelników ? Chciałabym pojechac do Kacperka ale wiem, że bede płakac...Nie wiem czy dam rade. Leży tam taki samotny jak kiedys Danielek. Bez rodziny, wsparcia. Matka zawiodła, najblizsza sercu osoba... Znowu obcy ludzie tulą, wspierają, kochają...
|
Zgłoś SPAM
Baja
|
|
Choć nie pisze tytaj to czytam Was codziennie, tak samo jak Wy ciężko odnaleźć mi się w życiu po tym jak przeczytałam wszystko na temat Danielka i teraz nie umiem juz normalnie funkcjonować jak dowiedziałam się o Kacperku, cały czas myslałam i modliłam sie za niego i znowu małe biedne dziecko choć żyje jest bardzo chore i nie ma przy jego łóżku nikogo bliskiego i kto go kocha. Na facebooku "ino bytom" zorganizował pomoc i można wysłać Kacprowi potrzebne rzeczy...straszne jest te życie, że cierpią dzieci choć powinny biegać beztrosko po domu:-(
|
Zgłoś SPAM
 |
iwona
|
|
A codziennie wypraszałam Boga o jego zdrowie.Nienawidzę tego świata.Kacperek przeżył,ale cóż to za życie,aż się żyć nie chce.Boże gdzie jesteś,dlaczego na to wszystko pozwalasz.Czy ty w ogóle istniejesz...
|
Zgłoś SPAM
 |
marzena
|
|
I znowu nie chce się żyć...
|
Zgłoś SPAM
Dla marzeny
|
|
http://bytom.naszemiasto.pl/artykul/pomoc-dla-kacperka-z-bytomia-skatowany-chlopczyk-wciaz-jest,2162041,t,id.html#8932b228b1a0f6ed,1,3,5
|
Zgłoś SPAM
 |
iwona
|
|
A czepiając się szczegółów, chciałam przypomnieć o drugim przyjacielu Danielka - jego piesku.On też przeżył swego rodzaju traumę.W jeden dzień stracił swojego ukochanego przyjaciela,swoją panią i pana którzy trafili do aresztu.Ciekawe co się z nim stało.Czy tęsknił za naszym Danielkiem,czy czuł Jego nadchodzącą śmierć.Biedna psina, w ciągu jednej nocy cały świat mu się zawalił.
|
Zgłoś SPAM
|
|
|
|
|
|
|
|