Odtwarzanie Kliknij, aby rozpocząć odtwarzanie Pauza Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Daniel Litwiniuk


* 01.09.1974

 

+ 18.02.1981

Miejsce pochówku: Hajnowka

,

woj. podlaskie

 
Licznik odwiedzin strony
473362
Dodane ponad rok temu
Grażyna z Torunia
Rzeczywiście Pani Teresa pięknie napisała dla naszego, kochanego Danielka, przyjemnie się czyta takie pytanie-życzenie i chciałoby się, by było prawdą...
Zgłoś SPAM
Grażyna z Torunia
Co do artykułu, o który pytacie,ja przeczytałam o trzecim dziecku z akt sądowych, które w ub.roku udało mi się w Internecie znaleźć. Słuchajcie, chodziło o wezwanie ojca Danielka do Krakowa, tam, gdzie dziecko (nie znam płci)przeznaczono do adopcji. To było jeszcze przed rozwodem, więc sąd rodzinny-adopcyjny wezwał, jako domniemanego ojca, J.L., chociaż biologicznym nie był. Wtedy razem z Renatą zaoferowali się jako rodzina adopcyjna. Później była tragedia naszego kochanego Chłopczyka i co z tamtym dzieckiem nie wiem. Może to jest to, które mieszka z matką, a może jak ktoś tu pisał to jest już czwarte. Co do pogrzebu, to J.L. wysłał zaraz po śmierci Danielka telegram do jego matki, że stało się nieszczęście i synek nie żyje, tak jakby przyczyną śmierci była choroba lub wypadek i później jak "zbolały" ojciec pojechał na pogrzeb. W wiezieniu przysyłając listy do rodziców nie martwił się śmiercią syna, tylko tym, kiedy odzyska wolność i o taką modlitwę prosił rodziców. Szok!
Zgłoś SPAM
mama
Pani Grażyno może nie chce Pani o tym napisać, jeśli tak to zrozumiem, ale też umknęła mi chyba gdzieś sprawa artykułu, o którym Pani pisze. Proszę coś przybliżyć, bo to wprost niewiarygodne jakie ta sprawa przybiera przedziwne w mojej ocenie formy. W głowie się nie mieści. Pani Grażyno doceniam i proszę się przyjąć ukłony. Danielku czy Ty to rozumiesz, bo ja kompletnie chłopczyku się już pogubiłam.
Zgłoś SPAM
dorota
Z wydaniem książki ponoć kiepsko,bowiem Mariusz Szczygieł miał zamiar ja napisać w oparciu na szerokim wywiadzie z K.Tak zrozumiałam .
Zgłoś SPAM
baja
a co z książka, którą miał napisać MAriusz Szczygieł? Ponoć miała się nazywać"Inna", w której miał min. zdradzić kto do niego napisał o historii Danielka. Może coś wiecie na ten temat?pozdrawiam
Zgłoś SPAM
Justyna Olsztyn
Ślicznie napisane Pani Tereso....
Zgłoś SPAM
teresa twardowska
Czy można nie kochać słoneczka na niebie , Ty byłeś tym słonkiem i jego promykiem .. Czy można nie kochać tęczy kolorowej Ty byłeś każdym jej kolorem.Czy można nie kochać ufnych oczu dziecka ,wpatrzonych z miłością w swojego rodzica. Nie wierzę że można ...nie kochać...
Zgłoś SPAM
annika
Natalia, Dorota- tez mnie to pytanie nurtuje. Jak to sie odbylo - na ile ona wiedziala. Na ile on jej utrudnial widzenia z nim. Wiemy, ze przedszkolanki poprosily o jej przyjazd, ale w ktorym to bylo momencie? Mi sie wydaje, ze raczej na poczatku, a nie dopiero po tej obdukcji, bo wtedy oni go juz przeniesli od razu de tego innego przedszkola. Wiec ona cos tam na pewno wiedziala, ale moze nie miala pojecia jak to jest powazne. W tamtych czasach bylo inne podejscie do kar fizycznych, moze jej sie wydawalo, ze przedszkolanki przesadzaja i ze to nie odbiega od normy. Poza tym wydaje mi sie osoba slaba, mloda, bez srodkow. Pewnie nie wyobrazala sobie jak ma utrzymac jeszcze jedno dziecko, jak je zabrac - bala sie gaszczu przepisow prawnych, przeciez sad juz przyznal dziecko ojcu. Nie miala na pewno srodkow na adwokata. Wygodniej bylo nie robic nic, miec nadzieje, ze wszystko jest normalnie. Do czasu. Nie rozumiem tez, jak to mozliwe, ze on byl na pogrzebie. W dzisiejszych czasach wydaje sie to niemozliwe - ludzie by go zlinczowali. A tam sie spokojnie pojawil, jedynie matka plakala i miala podobno do niego pretensje. Dziwne to wszystko. Najbardziej boli samotnosc tego malucha, to ze on pewnie wierzyl, ze tak to musi byc, ze swiat taki jest. Ze nikt nie moze mu pomoc. Co akurat bylo prawda. Nawet wlasny ojciec, ani wlasna matka nie pomogli. Tylko oddali w rece kata. A ojciec jeszcze sam dolozyl. Nie wiem czy mozemy powiedziec, ze matka go nie kochala. Pewnie go kochala po swojemu, choc te standardy milosci pewnie byly inne niz dzis. Dzis caly nasz swiat sie kreci wokol dzieci. Kiedys tak nie bylo - dzieci mialy siedziec cicho i nie przeszkadzac. Wiec to sie wpisuje w ta linie wychowania. Sama mialam wiele takich przypadkow w rodzinie - kuzynostwo, ktore bylo bardzo bite, za to grzeczne. Co by nie mowic, to wtedy bylo normalne. Bicie pasem bylo normalne. Tak, ze powstawaly pregi - to tez bylo normalne. Siniaki tez. Ale bicie do krwi nawet wtedy normalne nie bylo, tak samo bicie sprzaczka pasa. Naderwanie ucha - tez nie. Dlatego pewnie na Danielka zwrocily uwage przedszkolanki. Nie dlatego ze byl bity, tylko dlatego, ze do krwi. brrr. Boze, Boze, od dawna nie wiem czy w Ciebie wierze. Ale tak bardzo bym chciala wierzyc, zeby ten aniolek u Ciebie byl i czul jak wiele osob go kocha.
Zgłoś SPAM
dorota
Jakoś ciężko mi w to uwierzyć....
Zgłoś SPAM
Natalia
Kiedys napisalam ze matka Daniela chyba Go nie kochala...
Zgłoś SPAM
Strony:   « poprzednia    1   2   ...   74   75   76   ...   113   114    następna » 
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
-
Joanna Kruszynska
20.08.2013
 
-
Ceremonię prowadził
To my,ludzie dobrej woli chowamy to dziecko z wielkimi honorami,kazdego dnia...