|
|
Daniel Litwiniuk
* 01.09.1974 + 18.02.1981
Miejsce pochówku: Hajnowka, woj. podlaskie
|
|
|
|
|
|
|
Licznik odwiedzin strony 473538
|
|
|
 |
|
Dodane ponad rok temu
Ewa
|
|
No właśnie regulamin, wszyscy wiedzieli że dziecko jest bite, siniaki, naderwane uszy, nieobecności w przedszkolu i nic. Dziwi mnie też, jak można nie widzieć swojego dziecka ponad rok?
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
Dlatego''podziwiam'' wszystkich,co widzieli ,domyslali się chocby.Niby stoję murem za mamą Daniela,ale...A ten regulamin osobiście wcisnełabym im w gardło.Tyle sygnałów,tyle dowodów....
|
Zgłoś SPAM
B.
|
|
W sprawie Danielka wiadomo, że wiele osób wiedziało, że chłopiec jest regularnie bity pasem. Wiedzieli o tym koledzy z akademika, przyjaciółka K., jej rodzice, przedszkolanki (przynajmniej te z przedszkola na Boya, bo zdaje się, że te ze Śmiałej nic biedaczki nie zauważyły), nawet jakaś kuratorka, mama Daniela tez widziała regulamin, i co? I nic. Nikt Danielkowi nie pomógł :(
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
I masz rację,lepiej wszcząć fałszywy alarm,niz pozniej płakać.Kiedy dochodzi do tragedii,nagle wszyscy zdziwieni,lament i płacz.
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
Nie wierzę,że nikt niczego nie zauważył,nie tylko w sprawie tutejszego Daniela,ale także innych maltretowanych dzieci.Ludzie są głusi i slepi,bo tak wygodniej.Ciemnota była ,jest i nadal będzie,bo''nie wtracącajmy się do czyjegos zycia''.To nie jest wtracanie,wtracac sie mogę,jesli komus zagladam w przysłowiowe garnki.Dziecko oczywiscie się nie poskarży nikomu,bowiem w domu za to czeka go kolejne lanie.Jednak mnie nikt by nie zmylił,kiedy widzę co rusz siniaki na dziecku,jego smutek i strach.Bo mówienie''spadł z hustawki'' ,''spadł z rowerku'' tylko głupi uwierzą.
|
Zgłoś SPAM
B.
|
|
Dorota, na pewno znaleźli jakieś usprawiedliwienie - nic nie mogli zrobić, nie mieli prawa się wtrącać, nic nie wiedzieli, nie zauważyli nic niepokojącego, itd. itd. Nawet zaangażowana dyrektora przedszkola w końcu odpuściła sobie temat i wyrzuciła obdukcję. Chłopiec już nie chodził do jej placówki, nie potrafiła go odszukać, nie miała czasu zorientować się czy coś w tej sprawie się dzieje. To samo, co dzisiaj słyszymy od sąsiadów czy znajomych choćby Kacperka. Nikt nie zauważył, że dziecko było maltretowane. Dlatego ja mam oczy szeroko otwarte. Bardzo szeroko i wolę już wszcząć fałszywy alarm niż coś przegapić, bo potem już nie ma odwrotu.
|
Zgłoś SPAM
 |
Stefan Torun
|
|
Smutek i jeszcze raz smutek,spij Aniołku Złoty,tak bardzo trudno jest mi z tym żyć,ze świadomością że odebrano Ci Zycie u jego progu.Kocham Cię bardziej niż Boga.
|
Zgłoś SPAM
 |
dorota
|
|
Pewnie,że nie ma sensu tego roztrząsać,bowiem czasu nie cofniemy.Jednak bywa,że złosć mnie dopada-Daniel nie był sam,miał rodzinę,mogli coś zrobić.''Podziwiam'' tych wszystkich,którzy znali chłopca-sąsiedzi,znajomi i sumienie ich nie zabiło.
|
Zgłoś SPAM
B.
|
|
W reportażu "Śmierć Daniela" mama Danielka mówiła, że "szanowny tatuś" po przeprowadzce z akademika na Żoliborz ukrywał przed nią nowy adres zamieszkania. Sam nie odwiedzał córki - młodszej siostry Danielka - i nie przywoził Danielka do Hajnówki. Sąd postanowił, że raz w miesiącu on miał przywozić synka do matki, a w drugim matka córkę do Warszawy. Zdaje się, że nie było to praktykowane. Wcześniej przed wyrokiem, na mocy którego Danielek dostał się w jego łapska, też nie interesował się dziećmi. Bardzo był zajęty studiowaniem w Warszawie (Och! co za awans społeczny), no i nową dziewczyną. Na pewno rodzice L. znali jego warszawski adres, bo jego matka opowiadała jak to go tam kiedyś odwiedziła. Nota bene Danielek był wtedy sam w domu. Niestety nie było słowa o tym czy mama Danielka w jakiś sposób próbowała wyegzekwować swoje prawa do widzenia z synem. Ale po co to teraz roztrząsać? Dziś nie ma to żadnego znaczenia. Pozostał tylko smutek i żal.
|
Zgłoś SPAM
 |
Natalia
|
|
Dzisiaj caly dzien pada deszcz... To swiat za Toba płacze i teskni Kochany...19lutego to pierwszy dzien bez Ciebie moj Aniolku...
|
Zgłoś SPAM
|
|
|
|
|
|
|
|