Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Piotr Klemt


* 23.02.1945

 

+ 19.01.2013

Miejsce pochówku: Warszawa

,

woj. mazowieckie

pokaż wszystkie
wpisy (79)
Licznik odwiedzin strony
27717
Pana Piotra poznałam osiem lat temu. Przyszedł do mnie poprosić o pomoc dla Ogniska. Nie znałam Go wcześniej ,a rozmawiał ze mną tak miło i serdecznie jak byśmy widzieli się nie pierwszy raz. Kilka dni później poszliśmy całą rodziną z parą koni na festyn kwestować na rzecz Ogniska. To zaproszenie Pana Piotra okazało się być dla nas biletem wstępu do innego świata. Spotkaliśmy tu unikatowych ludzi, dla których praca wychowawcza jest pasją i miłością, a powierzone im dzieci najwyższą wartością. To nauka Pana Piotra, wychowanka Dziadka Lisieckiego, który stał się mistrzem i wzorem dla obecnych wychowawców i nauczycieli. To niezwykła sztafeta pokoleń, która oby nigdy nie została przerwana. Dziś z dumą szczycę się przyjaźniami wynikłymi z tamtego sprzed lat zaproszenia Pana Piotra i jestem dowodem na to że nawet drobny dobry uczynek odwzajemniony bywa w trójnasób. DZIĘKUJĘ PANIE PIOTRZE ZA TAMTEN DZIEŃ I WRAŻLIWĄ DOBRĄ MŁODZIEŻ. Anna Pałasińska
Zgłoś SPAM
MOJE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA WSZYSTKICH, KTÓRYCH ODEJŚCIE PIOTRA DOTKNĘŁO SZCZEGÓLNIE DLA NAJBLIŻSZYCH, DLA RODZINY. Odszedł jeden z ostatnich RYCERZY naszego DZIADKA, który wiernie służył do końca swego życia pomimo cierpień w ostatnim czasie. W ubiegłym roku miałem wizytę u PIOTRA, który podarował mi chustę OGNISKOWĄ na uroczystość co roczną na STARÓWCE z okazji imienin DZIADKA KAZIMIERZA, którą miałem założoną. TWOJA śmierć PIOTRZE spowodowała pustkę w sercach wszystkich, którzy CIE znali. EDWARD JOKIEL Santa Clara, Kalifornia
Zgłoś SPAM
Panie Piotrze, Dziękuję za Pana postawę w czasie całego życia - postawę oddaną wychowankom, pracy na rzecz Ogniska. Wierzył Pan w Człowieka, w pracę nad nim i okazywał Pan wszystkim - bez względu na wiek i osiągnięcia - szacunek. Dziękuję za rozsądek i umiar, za Pana wieloletnie zaangażowanie w pracę na rzecz wychowanków, za każdą inicjatywę. Był Pan nauczycielem młodzieży. Potrafił Pan także pięknie przemawiać i posługiwać się językiem polskim. Myślę, że chciałby Pan, by Ognisko przetrwało. By nadal kontynuowano powojenny wysiłek opieki nad młodzieżą, zainicjowany przez „Dziadka” Lisieckiego. Pan wierzył, że to ma sens. Nadal. Nieustannie...
Zgłoś SPAM
Panie Piotrze, Dziękuję za Pana postawę w czasie całego życia - postawę oddaną wychowankom, pracy na rzecz Ogniska. Wierzył Pan w Człowieka, w pracę nad nim i okazywał Pan wszystkim - bez względu na wiek i osiągnięcia - szacunek. Dziękuję za rozsądek i umiar, za Pana wieloletnie zaangażowanie w pracę na rzecz wychowanków, za każdą inicjatywę. Był Pan nauczycielem młodzieży. Potrafił Pan także pięknie przemawiać i posługiwać się językiem polskim. Myślę, że chciałby Pan, by Ognisko przetrwało. By nadal kontynuowano powojenny wysiłek opieki nad młodzieżą, zainicjowany przez „Dziadka” Lisieckiego. Pan wierzył, że to ma sens. Nadal. Nieustannie...
Zgłoś SPAM
Piotrze ...
Piotrze, Ty byłeś tym Ogniskiem, a ono było Tobą... Zawsze, gdy wjeżdżałam do Świdra byłeś pierwszą osobą, którą spotykałam. Spokojny, pozornie zdystansowany wobec codziennych spraw, a jednocześnie tak emocjonalny! Danusiu, Hubercie bardzo Wam współczuję ... Nie byłam dziś z Wami, ale właśnie teraz dowiedziałam się o tym, że Piotra już tu nie ma ...
Zgłoś SPAM
Odszedł do Boga Człowiek
Odszedł do Boga Człowiek. Człowiek – Historia Ogniska Świder Mózg i Animator życia tego Ogniska od zawsze. Odszedł Nasz Serdeczny Przyjaciel, Druh z Dzieciństwa, a w dorosłym życiu Rozważny, Mądry i Sprawiedliwy Kolega. Był Olbrzymem z serca i Olbrzymem z ducha. Był Rozsądkiem i Oliwą dla zadziornych charakterów zarówno wśród młodzieży jak i wśród nas dorosłych. Odszedł, dla wielu, długoletni dyrektor Ogniska „Świder”, a dla nas, Jego Przyjaciół – po prostu Piotr. Nie zdążyliśmy zakończyć procedury i doprowadzić do nadania Piotrowi „Orderu Uśmiechu”, ale On ten „Order” ma już od dawna. Ma go w naszych sercach i w sercach wielu pokoleń wychowanków Ogniska „Świder”. Urodził się w 1945 roku i już jako siedmiolatek został wychowankiem Ogniska „Dziadka” Lisieckiego w Świdrze. Pozostał w Świdrze na zawsze. Ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim o kierunku Pedagogika Opiekuńcza, został wychowawcą a następnie od roku 1984 - kierownikiem a później Dyrektorem Ogniska „Świder”. Ukończył też roczne studia podyplomowe o kierunku Rewalidacja oraz studia podyplomowe - Zarządzanie Oświatą. Od 1993 roku nieprzerwanie pełnił funkcję wiceprezesa Zarządu Krajowego Towarzystwa „Przywrócić Dzieciństwo” oraz przewodniczącego Koła Terenowego „Świder” Ognisko ”Świder” pod Jego kierownictwem stało się „Perłą w Koronie” Powiatu Otwockiego, powodem do dumy lokalnych włodarzy. Stało się wzorcową placówką chętnie wizytowaną przez władze oświatowe, miejscem nauki dla kierowników innych placówek opiekuńczo-wychowawczych. Ten wysoki poziom nadal jest utrzymywany przez obecne kierownictwo Ogniska. Słynne na całą Polskę stały się organizowane w Świdrze – Festiwale Piosenki, z których XXV odbył się w roku ubiegłym. Wigilijne jasełka są od lat przykładem połączenia mądrej dydaktyki i wzruszającej gry młodych aktorów. Dwukrotnie w ciągu roku organizowane Festyny Rodzinne są oczekiwanym i lubianym wydarzeniem dla mieszkańców Otwocka. Mądra polityka zarządzania zasobami Ogniska przyczyniła się do pozyskania pieniędzy i wykonania nowoczesnych boisk do tenisa i piłki nożnej. Na tych boiskach, a także na boisku do piłki plażowej, są rozgrywane liczne turnieje dla mieszkańców powiatu Otwockiego. Tego wszystkiego dokonał Kolega Piotr Klemt przy pomocy zgranego zespołu pracowników Ogniska Świder. Wiem, że życzeniem Piotra jest, aby dzieło, które kontynuował po Kazimierzu Lisieckim i „Druhu” Gancarczyku - nie upadło. Aby Ognisko „Świder” rozwijało się i istniało zawsze. Aby nadal działało Koło terenowe „Świder" i aby został utrzymany obecny stan posiadania, już i tak okrojonego terenu Ogniska. Te słowa są skierowane do nas – wychowanków ognisk „Dziadka” Lisieckiego ale są one skierowane w sposób szczególny do władz powiatu otwockiego i władz miasta Otwocka. Nie manipulujcie już więcej przy terenach Ogniska "Świder". Utrzymajcie to co jest i dbajcie o to Ognisko jak o swoje własne. Majątkiem Narodu jest jego młodzież. Jeśli Dzisiaj nie zadbamy o naszą młodzież i o godne miejsce dla jej wychowywania to utracimy ją bezpowrotnie. Odszedł Człowiek ale nie pozwólmy aby Jego praca została zmarnotrawiona. Bogusław Homicki Prezes Honorowy Towarzystwa "Przywrócić Dzieciństwo"
Zgłoś SPAM
Kolego, idziemy na obiad?
Jest piękna, słoneczna, majowa pogoda. Czuję zapach ziemi, wokół mnie wysokie trawy falują w rytmie walca, zgodnie z melodią narzuconą przez wiatr, a ja patrzę na przesuwające się chmury. Ich tempo idealnie współgra z moimi myślami. Z oddali dobiega charakterystyczne szczekanie Groma, naszego „ogniskowego” psa. Upojna, wspaniała niedziela. Myślę sobie - to dobry czas. Mój błogi stan przerywa pytanie Piotra: - Kolego, idziemy na obiad? - Jasne, skoczę tylko się przebrać. Po chwili jesteśmy już na ulicy Zacisznej i udajemy się do Oazy, słynnej świderskiej knajpy. Zamawiamy gulasz z kaszą bez zupy. To oczywiste, że bez zupy. Albo kasza, albo zupa. Nikt w tej knajpie nie je zupy i gulaszu jednocześnie. Taki zestaw to tylko dla bogaczy, a w tej spelunie takich nie spotkasz. Jest natomiast wielu, którzy patrzą na Twój talerz z nadzieją, że może z części posiłku, z jakiegoś nieznanego Ci powodu, zrezygnujesz. Nie ma głupich! To nasz posiłek na cały dzień, jesteśmy nieugięci i konsekwentni. Zjadamy do końca. Czuję jeszcze dzisiaj ten wspaniały smak gulaszu i sypkiej kaszy. Wtedy byliśmy młodzi, biedni i w naturalny sposób wtapialiśmy się w klimat tego miejsca. Tacy byliśmy w niedzielę. W poniedziałek stawaliśmy się inni: dojrzali, poważni i odpowiedzialni za naszych wychowanków. Na tym etapie mojej znajomości z Piotrem byłem już dla niego partnerem i byłem z tego powodu dumny. Jakie były początki naszej współpracy? Piotr już wtedy pełnił znaczącą rolę, cieszył się dużym autorytetem wśród wychowanków i wychowawców. Uczył nas wszystkich, na czym polega system wychowawczy „Dziadka” Lisieckiego. Był naszym przewodnikiem, pokazywał nam bogatą historię Ognisk, stworzonych przez tego wybitnego pedagoga. Uświadamiał, do jak szczególnej placówki trafiliśmy. Starał się łączyć ponadczasowy model wypracowany przez „Dziadka” z nowoczesnymi trendami wprowadzanymi przez Marię Łopatkową, jego następczynię. Piotr, jako jedyny potrafił połączyć te dwa systemy pedagogiczne, pokazał, że to jest możliwe. Wśród wielu pozytywnych cech miał jedną, która go wynosiła do grona ludzi nieprzeciętnych. Potrafił wspaniale przemawiać. Robił to w taki sposób, że ludzie którzy go słuchali, odkrywali w jego słowach głębię, która do nich przemawiała. Swoje myśli formułował dość szybko - tak to czułem, ale artykułował je powoli i z namaszczeniem. Robił przerwy i dawał czas na przetrawienie każdego słowa. Zawieszał głos i wypełniał ten czas przenikającą ciszą. W Jego wypowiedziach dało się zauważyć szacunek do słuchacza. Przywiązywał ogromną wagę nie tylko do treści własnych słów, ale celebrował sposób ich przekazywania. Bawił się nimi, ale zawsze treść była najważniejsza. Z przyjemnością słuchałem, jak rozmawiał z chłopakami. Sam się wtedy wiele uczyłem. Do historii przeszły jego coroczne życzenia z okazji Świąt. Na tę przemowę czekaliśmy wszyscy, dzieci i dorośli. Każdy z nas znajdywał coś dla siebie: jaką nową mądrość nam przekaże, na co zwróci uwagę, czym nas zaskoczy? I za każdym razem nas zaskakiwał. Podczas dalszej części Wigilii, w naszych indywidualnych życzeniach odwoływaliśmy się do jego słów. Odnoszę wrażenie, że do tych życzeń przygotowywał się cały rok. Jestem pewien, że Piotr miał w sobie szczególną charyzmę. Cechę tę przypisujemy wielkim liderom. Takim był właśnie Piotr. Myślę też, że był również filozofem - na każdy problem patrzył z różnych perspektyw. Pokazywał nam wszystkim, jak świat jest wieloznaczny i w związku z tym, tak wyjątkowo interesujący. Wyczulał na ten problem kolegów pedagogów, uczył tego chłopaków, którymi się opiekował. Przeszedłem z Piotrem długą, wspólną drogę zawodową. Zaczynaliśmy od prowadzenia grupy w Jamniku a skończyliśmy naszą współpracę, pełniąc ważne, dyrektorskie role w Ogniskach. Był moim prawdziwym przyjacielem i surowym sędzią. Zawsze mówił, co go boli i z czym się nie zgadza. Miałem ogromne zaufanie do jego opinii, liczyłem się z jego mądrością i doświadczeniem. Był nieugięty w dążeniu do zmiany oblicza Ogniska Świder. Tworzył dzieła, o których inni nie mieli odwagi nawet pomyśleć. To za jego „dyrektorowania” powstała sala gimnastyczna, która nie miała prawa powstać: brak pieniędzy, brak zgody, brak projektu Piotr przeciwstawił ogromną desperacją i chęcią sprawienia przyjemności swoim wychowankom. Sala jednak powstała, wszyscy są z niej dumni i służy młodzieży świderskiej do dzisiaj. A tylko ja wiem, jak wtedy ryzykował. Taką postawą imponował mi, tym mnie zadziwiał, a także często zawstydzał. Wielkie dzieła tworzą wielkich ludzi. Ostatnie dwa lata ciężko chorował. Wielu z nas skupiłoby się nad użalaniem się nad własnym nieszczęściem, ale nie Piotr. Z każdym dniem jego organizm stawał się coraz słabszy, ale jego dusza była ciągle silna i zdesperowana do działania. Zawsze, kiedy go odwiedzałem, nie mówił o własnej chorobie. Pokazywał za to, jak inni mają ciężko i jak bardzo trzeba im pomóc. Do ostatnich dni szukał sponsorów, a robił to z niebywałą pasją i zaangażowaniem. Dał nam wszystkim lekcję, co tak naprawdę jest w życiu ważne i co daje prawdziwą satysfakcję. Przed kilkoma dniami poczułem dziwny niepokój. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Moje myśli rwały się i uciekały. Czułem, że w takim stanie niewiele pomogę moim pracownikom. Wsiadłem w samochód i pojechałem do Świdra szukać wyciszenia i spokoju. Świder zimą jest także piękny. Wybrałem się na sentymentalny spacer do miejsca, w którym się opalałem przed 40 laty. Boisko było pokryte dziewiczym śniegiem. Moje ślady zaburzały tę naturalną harmonię świderskiej przyrody, a skrzypiący pod butami śnieg - nie wiem dlaczego - przypomniał mi szczekanie Groma z tamtych lat. Sytuacja ta zatrzymała moje myśli na wspomnieniach z tamtej chwili. To zadziwiające: wciąż te same chmury, które podobnie, jak wtedy wolno przesuwały się po niebie. Poczułem zapach gulaszu z kaszą. I tylko zabrakło mi pytania Piotra: - Kolego, idziemy na obiad? Niestety już wiem, że nie zapyta. Nie zapyta już nigdy.
Zgłoś SPAM
wspomnienie
Z panem Piotrem poznaliśmy się jakieś 12 lat temu. Mieliśmy dość częste kontakty z racji współpracy władz miasta Otwocka z Ogniskiem, któremu dyrektorował. Od początku zauważyłem w Nim haryzmę i całkowite oddanie pracy z trudną młodzieżą, którą kochał i tą miłością starał się "zarażać" wszystkich wokół.Do dziś pracuje tam moja starsza córka Beatka, dla której pan Piotr był i pozostanie na zawsze niedoścignionym wzorem do naśladowania. Ostatni kontakt z p.Piotrem miałem tuż przed Wigilią kiedy to złożyliśmy sobie telefonicznie świąteczne życzenia. Wielki żal,że odszedł wspaniały człowiek, wychowawca, nauczyciel wielu pokoleń młodzieży i wychowawców. Ponie Piotrze! Na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Składamy serdeczne wyrazy współczucia pani Danucie oraz Hubertowi. Maria i Lech Barszczewscy.
Zgłoś SPAM
ZNALIŚMY SIĘ OD ZAWSZE. RAZEM OD LAT 60 UBIEGŁEGO WIEKU TWORZYLIŚMY KLIMAT TEGO MIASTA. I TAKIM CIĘ ZAPAMIĘTAM PIOTRZE.
Zgłoś SPAM
Pierwsze spotkanie
Pana Piotra poznałem dość późno biorąc pod uwagę jego obecność w życiu Ogniska. Pamiętam pierwsze spotkanie, to było 6 lat temu. Przed tym spotkaniem wiedziałem, że jest Osobowością, ale ten pierwszy kontakt wzrokowy - ten błysk w oczach. Niby słaba postura ciała, ale wielka siła wewnętrzna, koncentracja i uwaga skierowana na rozmówcę i to badawcze spojrzenie pozostanie w mojej pamięci na zawsze. Bardzo się cieszę, że dane mi było spotkać takiego człowieka na swojej drodze życiowej. Szkoda tylko, że w tak późnym okresie jego pracy zawodowej. Grzegorz M
Zgłoś SPAM
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
-
Grzegorz Michalczyk
22.01.2013