Paulinka od urodzenia była we wszystkim pierwsza, w swoim sposobie bycia miała wiele klasy i skromności. Swoim dobrym sercem otuliła całą rodzinę, przyjaciół i ludzi godnych jej serca. Była cieple przyjazna dla wszystkich ludzi i zwierząt. Z uwielbieniem zajmowała się dziećmi i z dużym szacunkiem traktowała osoby starsze.
Jej spojrzenie na świat było godne podziwu, była otwarta na nowe przyjaźnie, na problemy i porażki. Jej niezwykle optymistyczne nastawienie do życia dawało niesamowitej energii wielu osobom, głównie dzięki temu, że na każde życiowe zmartwienie znajdowała lekarstwo i okazywała swą pomoc.
Obdarzyła mnie hojnie swą wielką szczerą troską i ogromną braterską miłością. Nigdy nie brakło jej czasu na rozmowę i dobrą radę, potrafiła bezbłędnie wyczuć, że dzieje się coś niedobrego i szybko starała się pomóc. Z całego serca oddałbym swoje życie za to, żeby wróciła choć na chwilę, przytuliła się do mamy i choć trochę ukoiła ten niewyobrażalny ból. Jestem jej wdzięczny za piękne wspólne dzieciństwo i wszystkie wspólne lata spędzone razem, bez Paulinki życie nie ma sensu... człowiek tylko istnieje. Moja siostra była tylko człowiekiem, ale jak dobrym i pięknym.
12 Maja 2010 roku Paulinka odeszła tragicznie wraz z naszą najlepszą przyjaciółką Kornelią. Właśnie tamtego dnia dla wielu serc życie straciło sens.
Paulinko!Za parę godzin przyjdzie ta okropna godzina Twojego przejscia do innej rzeczywistości.Trudno uwierzyc,że to już 16 lat.Dla mnie te lata minęły bardzo szybko i wciaż wydaje mi sie,że odeszłaś niedawno.Może to i dobrze,bo chociaż w moim odczuciu wciąż bliżej do Ciebie.Zdaje mi się,że tak niedawno Cię poznałam.Wciąż jest we mnie to niesamowite wrażenie sprzed lat.Dziś znów pomyślę wiecej niż zwykle.Zapalę znicz pamięci,choć to bardzo smutne święto.
Donata 2026-01-14
Dziś Twoje 36 Urodziny.Jestem dziś z Tobą bliżej niż zwykle i ciągle nie dociera do mnie,że to co złe naprawdę się wydarzyło.To powinnien być piękny,radosny dzień....niestety jest pełen smutnych refleksji.Bądż szczęśliwa ,gdziekolwiek jesteś.Kiedyś znajdę Cię w innym świecie i przytulę najpiękniej jak potrafię
Donata
1 listopada 2025 2025-11-01
Zycie przemija jak cięń na murze,jak liść co spada z drzew.
Zostają tylko ślady w duszach .
Słów niespelnionych szept
Donata
W15 lat bez Ciebie.... 2025-05-12
Znów kolejna smutna rocznica.Niby jest normalny dzień,świeci słońce,kwitną kasztany...i tylko smutek w sercu,dziś inny niż zwykle,gdy na myśl przychodzi twoja śliczna buzia...Pamietaj o nas tam na górze,bo często spogladamy w niebo i posyłamy w twoją stronę nasze myśli.
Donata
Wielkanoc 2025 2025-04-19
Chcę Ci tylko powiedzieć Paulinko,że w tym świątecznym czasie,czuję wyjątkową pustkę....Coraz to trudniej o radość,oczy coraz częściej zapełniają się łzami i trudno żyć bez bliskich osob,które odeszły w nieznane.Czas oswaja z bólem,ale on cały czas jest...nie można go pokonać.Jest smutno....bardzo smutno.
12.05.2010. Ktoś, kto urodził się tego dnia, dziś obchodzi urodziny i ma już 16 lat. Za dwa lata osiągnie pełnoletność. Moja Paulinka była od tej osoby zaledwie o dwa lata starsza. To idealnie obrazuje wagę upływu czasu i to, jak bardzo jest nieunikniony; czasem pędzi, a czasem płynie powolnie. Szesnaście lat… Przez szesnaście lat można wychować dziecko, można spłacić kredyt na dom, można zrobić niemal wszystko. Można zwiedzić świat, zmienić pracę, założyć firmę, zbudować dom i stworzyć rodzinę. Ale można też w tym czasie ją, niestety, stracić. Ile może się wydarzyć w przeciągu szesnastu lat? Ile można zrobić lub czego zaniechać, ile naprawić lub zniszczyć? Można wszystko, bo to ogromny szmat czasu. Nie każdy z nas otrzymał tę szansę, szansę na kontynuację swojego życia. Jestem wdzięczny za swój czas. Za wspaniałe osiemnaście lat u boku siostry, ale też kłócąc się z własnymi myślami jestem wdzięczny za te ostatnie szesnaście lat w bardzo osobistym wymiarze. Za mój mały, prywatny, ponad trzyletni cud. Za to, że mogłem zostać tatą. Żałuję jedynie, że w tej dalszej przygodzie nie ma u mego boku siostry. Choćby raz w tygodniu, raz w miesiącu, raz w roku… choćby ten jeden raz na pięć lat. Żałuję, że nigdy nie przyszła do mnie na kawę. Nie może tego zrobić, a tak bardzo chciałbym ją ugościć. Pokazać jej moje życie proste, normalne, z rodziną, z moją córką, a jej bratanicą. Nie mogę, nie możemy. Nie pozwolono nam. Nie pozwolono jej doświadczyć tego niesamowitego uczucia, jakim jest bycie rodzicem. Byłaby dziś zapewne szczęśliwą, 36-letnią kobietą, może z dwójką wspaniałych dzieci. Byłaby cudowną mamą wystarczyło spojrzeć w jej oczy, by dostrzec to ciepło, które tak wielu ludzi dostrzegło w niej przez te ostatnie szesnaście lat. Nadal łapię się na tym, że wizualizuję sobie, jak wyglądałoby jej życie dzisiaj. Widzę ją jako spełnioną kobietę, troskliwą mamę, która pielęgnowałaby swoje dzieci z tą samą pasją, z jaką podchodziła do życia. Najtrudniejsza jest jednak bezsilność wyobraźni minęło tyle lat, że coraz ciężej jest mi „zobaczyć” jej twarz jako 36-latki. W moich oczach na zawsze pozostaje tamtą młodą, piękną dziewczyną o niebieskich oczach, choć serce podpowiada, że czas dodałby jej tylko szlachetności. Dziś jest dwunasty maja. Ten okropny dla mnie dzień. Być może tylko dla mnie, dla nas, dla naszej rodziny. Nie cierpię tego dnia. W nieunikniony sposób nie potrafię dostrzec w nim niczego dobrego i myślę, że to oczywiste, że mam do tego pełne prawo. Każdy z nas ma „swojego dwunastego maja”. Zapewne wielu z Was również straciło w ciągu tych szesnastu lat bliskie osoby. Wiecie, o czym mówię data nie jest tylko liczbą, jest symbolem. W moim przypadku dwunasty maja jest krzyżem. Moim i mojej rodziny. Dwunasty maja to najwyższa cena, jaką zapłaciła moja siostra – cena jej życia. Po szesnastu latach wciąż twierdzę i twierdzić będę, że nie zasłużyła na to, co wydarzyło się tego przeklętego dnia. Po prostu nie zasłużyła. Była wspaniałą młodą kobietą, dwudziestoletnim kwiatem, który miał jeszcze kwitnąć i dojrzewać. Los postanowił inaczej i nigdy mu tego nie wybaczę. Dziś, jako 34-letni facet, nie potrafię pogodzić się z myślą, że „tak po prostu miało być”. Nigdy nie postawię tu kropki. Być może nigdy nie będę w stanie tego zrobić. W tym roku znów nurkuję w swoich wspomnieniach. Wyławiam z nich to, co najpiękniejsze: obraz mojej siostry i jej ciepłe spojrzenie. Kiedyś była dwa lata starsza, ale Paulinka już nie jest starsza o dwa lata. To ja jestem teraz o czternaście lat starszy od niej. Widzę jej dwudziestoletnią, piękną twarz. Nie dbam o to, jak w tym wspomnieniu wyglądam ja mogę dla niej wciąż być osiemnastolatkiem. To jest nasz pokój, pokój naszych wspomnień, który dziś odwiedzę niejednokrotnie. Wciąż tęsknię. To nie jest rutynowa regułka, to prawda. Ty jesteś, byłaś i będziesz prawdziwa. Dwunasty maja nie zwyciężył. To Ty zwyciężyłaś. Dowodzimy tego od szesnastu lat.
36
36 Trzydzieści sześć lat temu rozpoczęła się w mojej rodzinie historia, która miała trwać o wiele dłużej niż tylko dwadzieścia lat. Z niedowierzaniem patrzę dziś na tę liczbę na te 36 i próbuję ją dopasować do Twojej twarzy, do tej pięknej, pełnej ciepła buzi. Niestety nie potrafię tego zwizualizować, nie potrafię przekroczyć tej granicy. Dla mnie wciąż jesteś sobą piękną, roześmianą od ucha do ucha dwudziestolatką. Tak wiele Cię ominęło... dosłownie wszystko. Zmieniły się ulice, które kiedyś tętniły życiem, te, po których jako dzieci biegaliśmy beztrosko. Mają teraz inne barwy. Nawet nasz dom, choć wciąż ten sam, brzmi inaczej bez Twojego głosu. Świat się zmienił, ludzie się zmienili, technologia poszła naprzód. To wydaje się banalne, ale myślę, że nawet dzisiejszy telefon zrobiłby na Tobie niemałe wrażenie. W końcu i my się zmieniliśmy fizycznie posiwieliśmy. Ty jednak pozostałaś nietknięta przez czas. Jesteś wciąż w swoim pięknym śnie, zatrzymana w 2010 roku. Na zawsze młoda, na zawsze piękna, zatrzymana w biegu, którego nie zdążyłaś dokończyć. Los brutalnie zamknął przed Tobą drzwi, przekręcił zamek i nie pozwolił Ci iść dalej. Kompletnie się z tym nie zgadzam, mimo że upłynęło już tyle lat. Po długim czasie poszukiwania odpowiedzi na serię pytań „dlaczego?”, dawno temu zwątpiłem w sens ich zadawania. Bo za co to wszystko? Za młode, dobre, ciepłe serce? Za szczery i serdeczny uśmiech? Za wspaniałomyślność w tak młodym wieku? A może za to, że chciałaś dobrze dla tylu osób, że aż zapomniałaś o sobie? Ten tragiczny finał był, jest i będzie pozbawiony sensu. Ale on się wydarzył, wydarzył się w naszej rodzinie, wydarzył się nam. Tyle lat temu, a wciąż towarzyszą temu tak intensywne emocje. Wierzę głęboko, że choć nasz świat płynie, to ten Twój nie liczy czasu ani lat. On po prostu jest najpiękniejszym miejscem z Twojego życia, najpiękniejszą polaną, na której możesz w każdej chwili nas przywołać i na której jesteś tak szczęśliwa, jak tylko się da. Choć to Twoje urodziny, mam życzenie, które wysyłam tam, gdzie jesteś do naszego domu, w którym wszyscy jesteśmy w komplecie. Tylko Ty znasz jego treść. Chcę Ci podziękować... ponownie, za te wspólne lata dzieciństwa, które były najpiękniejszą przygodą mojego życia. To był czas beztroski, taki rozgrzewający żar w sercu, którego nie da się zastąpić niczym innym. Dziękuję Ci za całe ciepło, którym mnie otoczyłaś. To wszystko ma swoje konsekwencje tu i teraz jest schowane we mnie głęboko i mocno pielęgnowane. Dziękuję Ci za to! 12 maja nigdy nie zwyciężył, ponieważ wciąż Jesteś Tu. Zawsze Tu byłaś.
Powiedz mi proszę jak tam jest? No Wiesz, tam gdzie Jesteś teraz. Bo w końcu przecież każdy z nas Prędzej czy później tam się wybiera. Powiedz mi proszę jak tam jest? No Wiesz, tam gdzie Jesteś teraz. Czy tak jak mówią wszystko Masz I nic tam nie bol(...)
Strona KuPamięci wykorzystuje pliki cookie ("ciasteczka") w celu
zapewnienia dostępu do treści (więcej informacji).
Zmiana ustawień dotyczących przechowywania ciasteczek możliwa jest
bezpośrednio z poziomu Twojej przeglądarki.