Paulinka od urodzenia była we wszystkim pierwsza, w swoim sposobie bycia miała wiele klasy i skromności. Swoim dobrym sercem otuliła całą rodzinę, przyjaciół i ludzi godnych jej serca. Była cieple przyjazna dla wszystkich ludzi i zwierząt. Z uwielbieniem zajmowała się dziećmi i z dużym szacunkiem traktowała osoby starsze.
Jej spojrzenie na świat było godne podziwu, była otwarta na nowe przyjaźnie, na problemy i porażki. Jej niezwykle optymistyczne nastawienie do życia dawało niesamowitej energii wielu osobom, głównie dzięki temu, że na każde życiowe zmartwienie znajdowała lekarstwo i okazywała swą pomoc.
Obdarzyła mnie hojnie swą wielką szczerą troską i ogromną braterską miłością. Nigdy nie brakło jej czasu na rozmowę i dobrą radę, potrafiła bezbłędnie wyczuć, że dzieje się coś niedobrego i szybko starała się pomóc. Z całego serca oddałbym swoje życie za to, żeby wróciła choć na chwilę, przytuliła się do mamy i choć trochę ukoiła ten niewyobrażalny ból. Jestem jej wdzięczny za piękne wspólne dzieciństwo i wszystkie wspólne lata spędzone razem, bez Paulinki życie nie ma sensu... człowiek tylko istnieje. Moja siostra była tylko człowiekiem, ale jak dobrym i pięknym.
12 Maja 2010 roku Paulinka odeszła tragicznie wraz z naszą najlepszą przyjaciółką Kornelią. Właśnie tamtego dnia dla wielu serc życie straciło sens.
Dziś Twoje 36 Urodziny.Jestem dziś z Tobą bliżej niż zwykle i ciągle nie dociera do mnie,że to co złe naprawdę się wydarzyło.To powinnien być piękny,radosny dzień....niestety jest pełen smutnych refleksji.Bądż szczęśliwa ,gdziekolwiek jesteś.Kiedyś znajdę Cię w innym świecie i przytulę najpiękniej jak potrafię
Donata
1 listopada 2025 2025-11-01
Zycie przemija jak cięń na murze,jak liść co spada z drzew.
Zostają tylko ślady w duszach .
Słów niespelnionych szept
Donata
W15 lat bez Ciebie.... 2025-05-12
Znów kolejna smutna rocznica.Niby jest normalny dzień,świeci słońce,kwitną kasztany...i tylko smutek w sercu,dziś inny niż zwykle,gdy na myśl przychodzi twoja śliczna buzia...Pamietaj o nas tam na górze,bo często spogladamy w niebo i posyłamy w twoją stronę nasze myśli.
Donata
Wielkanoc 2025 2025-04-19
Chcę Ci tylko powiedzieć Paulinko,że w tym świątecznym czasie,czuję wyjątkową pustkę....Coraz to trudniej o radość,oczy coraz częściej zapełniają się łzami i trudno żyć bez bliskich osob,które odeszły w nieznane.Czas oswaja z bólem,ale on cały czas jest...nie można go pokonać.Jest smutno....bardzo smutno.
Donata
35 Urodziny Paulinki 2025-01-14
To już kolejne Twoje Urodziny Paulinko wspominane w tym smutnym miejscu.Bardzo nam Ciebie brakuje.Chciałabym aby to wszystko było nieprawdą,tylko złudzeniem.... Niestety!Możemy tylko pamiętać i uczcić ten dzień kolejnym światełkiem pamięci... Smutno i tak jakoś bez sensu....
36 Trzydzieści sześć lat temu rozpoczęła się w mojej rodzinie historia, która miała trwać o wiele dłużej niż tylko dwadzieścia lat. Z niedowierzaniem patrzę dziś na tę liczbę na te 36 i próbuję ją dopasować do Twojej twarzy, do tej pięknej, pełnej ciepła buzi. Niestety nie potrafię tego zwizualizować, nie potrafię przekroczyć tej granicy. Dla mnie wciąż jesteś sobą piękną, roześmianą od ucha do ucha dwudziestolatką. Tak wiele Cię ominęło... dosłownie wszystko. Zmieniły się ulice, które kiedyś tętniły życiem, te, po których jako dzieci biegaliśmy beztrosko. Mają teraz inne barwy. Nawet nasz dom, choć wciąż ten sam, brzmi inaczej bez Twojego głosu. Świat się zmienił, ludzie się zmienili, technologia poszła naprzód. To wydaje się banalne, ale myślę, że nawet dzisiejszy telefon zrobiłby na Tobie niemałe wrażenie. W końcu i my się zmieniliśmy fizycznie posiwieliśmy. Ty jednak pozostałaś nietknięta przez czas. Jesteś wciąż w swoim pięknym śnie, zatrzymana w 2010 roku. Na zawsze młoda, na zawsze piękna, zatrzymana w biegu, którego nie zdążyłaś dokończyć. Los brutalnie zamknął przed Tobą drzwi, przekręcił zamek i nie pozwolił Ci iść dalej. Kompletnie się z tym nie zgadzam, mimo że upłynęło już tyle lat. Po długim czasie poszukiwania odpowiedzi na serię pytań „dlaczego?”, dawno temu zwątpiłem w sens ich zadawania. Bo za co to wszystko? Za młode, dobre, ciepłe serce? Za szczery i serdeczny uśmiech? Za wspaniałomyślność w tak młodym wieku? A może za to, że chciałaś dobrze dla tylu osób, że aż zapomniałaś o sobie? Ten tragiczny finał był, jest i będzie pozbawiony sensu. Ale on się wydarzył, wydarzył się w naszej rodzinie, wydarzył się nam. Tyle lat temu, a wciąż towarzyszą temu tak intensywne emocje. Wierzę głęboko, że choć nasz świat płynie, to ten Twój nie liczy czasu ani lat. On po prostu jest najpiękniejszym miejscem z Twojego życia, najpiękniejszą polaną, na której możesz w każdej chwili nas przywołać i na której jesteś tak szczęśliwa, jak tylko się da. Choć to Twoje urodziny, mam życzenie, które wysyłam tam, gdzie jesteś do naszego domu, w którym wszyscy jesteśmy w komplecie. Tylko Ty znasz jego treść. Chcę Ci podziękować... ponownie, za te wspólne lata dzieciństwa, które były najpiękniejszą przygodą mojego życia. To był czas beztroski, taki rozgrzewający żar w sercu, którego nie da się zastąpić niczym innym. Dziękuję Ci za całe ciepło, którym mnie otoczyłaś. To wszystko ma swoje konsekwencje tu i teraz jest schowane we mnie głęboko i mocno pielęgnowane. Dziękuję Ci za to! 12 maja nigdy nie zwyciężył, ponieważ wciąż Jesteś Tu. Zawsze Tu byłaś.
Pierwszego Listopada 2025
Dziś dostałaś list. Ten list napisałem najpierw w swojej głowie, gdzieś pomiędzy swoimi wspomnieniami, wyobrażeniami a swoją tęsknotą, a potem to wszystko zwizualizowałem. Namalowałem treść tego listu, a w nim jesteśmy my... razem, tacy prawdziwi. Nasz dom wspomnień jest na wyciągnięcie ręki, dostępny o każdej porze dnia i nocy. W tym liście tym razem to ja zaprosiłem Ciebie na naszą polanę, na nasze wspólne miejsce, gdzie odnaleźliśmy się po blisko szesnastu latach. Namalowałem obraz, w którym widzimy się, możemy znów porozmawiać, przytulić się. Możemy to zrobić tylko tam, w naszym wspólnym domu wspomnień, który można odwiedzić codziennie, również o każdej porze dnia i nocy. Szesnaście razy. Aż tyle. Po raz szesnasty pierwszy dzień listopada również należy do Ciebie. Nie dwa, nie pięć, nie dziesięć i już nie piętnaście – szesnaście. To robi wrażenie, przykre wrażenie. Źle o tym myśleć, źle sprostać tym liczbom, a one nie kłamią, one są brutalnie prawdziwe, przepełnione pełnym wachlarzem emocji. Są ciężkim bagażem, który trzeba nieść, po prostu trzeba. Choć idzie się naprzód, choć należy iść dalej, przed siebie, to jednak są takie bagaże, których nie można w żaden sposób porzucić. Strata jest tym bagażem, ale jest jednocześnie również głęboko zakopanym, ukrytym skarbem, którego na co dzień nie widać w spojrzeniu, a w którym znajdują się te wszystkie wspomnienia i całe życie, które się już wydarzyło i które już wygasło, ale też takie, które wbrew tej okrutnej prawdzie mogłoby trwać dalej. Wczesne lata mojego dzieciństwa są dla mnie pięknym echem śmiechu dzieci, które wybrzmiewają właśnie tutaj, w naszym domu wspomnień. Paulinka od najmłodszych lat była orkiestrą, to ona ciągnęła mnie za rękaw, żeby pokazać wszystko po swojemu. Jej sposób bycia nie był hałasem, był muzyką w naszym domu – piękną melodią. W późniejszych latach ta melodia była jeszcze głośniejsza i nadawała nam rytm. Jej szalone pomysły, jej inwencje twórcze i jej charakter były całkowicie naturalne z tamtego punktu widzenia. Od ponad piętnastu lat wiem o tym, że to było światło, nasze światło, mieliśmy w domu światło. I choć czasami musiało pójść coś nie tak, w naturalny sposób zdarzały się między nami spięcia, nieporozumienia, to i tak uważam, że to było światło, wielka latarnia wskazująca drogę. Wiedziała o tym, że jest doceniona, ale czy zdawała sobie sprawę, jak wyjątkowo jasnym światłem była...? Przez ponad piętnaście lat nie pozwoliła wygasić tego światła i to jest jej największe świadectwo, jakie mogła po sobie zostawić. Ta polana to nasze miejsce spotkań. Widok teraźniejszej mamy i tamtej naszej Pauli to coś, na co bardzo długo czekałem – dokładnie tak by to dziś wyglądało. Widok nas, widzę to inaczej niż na tym urywku wideo. Ja widzę to naprawdę swoimi oczami, nie widzę tego z boku, widzę to z mojej prawdziwej perspektywy. Ta polana to nasz dom, nasz pokój i nasze miejsce... to na zawsze już ze mną zostanie. Piętnaście lat temu miałem osiemnaście lat, miałem ten obraz przed sobą, prawdziwy, realny, byłem dużo młodszy, trochę inaczej patrzałem na świat. Dziś już dawno jestem dorosły, już trzynaście lat starszy od mojej siostry, a jednak nadal czuję, że jestem dwa lata młodszy – to prawdziwy paradoks. Dziś swoimi myślami i sercem jestem na tej polanie, jesteśmy tam wszyscy razem. Głęboko wierzę, że któregoś dnia odnajdziemy się na niej ponownie, dokładnie tak jak na tym obrazie, który udało mi się namalować, przeszukując w swoich wyobrażeniach i tęsknocie wszystkiego, co możliwe. Tak więc... do zobaczenia. 12 Maja nigdy nie zwyciężył. Jesteś Tu, zawsze Tu byłaś.
"Tesknota wymaga wiecej odwagi niz smierc" Paulino,odeszlas ale zyjesz w pamieci bliskich ktorzy bardzo Cie kochaja i tesknia.Niech Matka Boska w Ołtarzu otuli serca tych wszystkich ktorych kochalas a Ciebie przytuli na wieczne szczescie w niebie.(...)
Strona KuPamięci wykorzystuje pliki cookie ("ciasteczka") w celu
zapewnienia dostępu do treści (więcej informacji).
Zmiana ustawień dotyczących przechowywania ciasteczek możliwa jest
bezpośrednio z poziomu Twojej przeglądarki.