Odtwarzanie Pauza
Wczytywanie
 
KuPamięci.pl

Zdzisław Halota


* 12.07.1951

 

+ 07.04.2019

Miejsce pochówku: Hruszowice

,

woj. podkarpackie

 
Licznik odwiedzin strony
13678
Właśnie dziś...
Minął rok jak, jak odszedłeś bez pożegnania, nawet okoliczności nie wskazywały, że już idziesz torując ścieżkę nam. Właśnie dziś otworzyłem pudełka i opakowania sprzętu wędkarskiego - Twojego! mieliśmy razem spędzać czas nad Sanem, nad wodą - min. tym mnie zaraziłeś od dzieciństwa. Tak wiele przedmiotów i sprzętu, który nigdy nie został użyty, tak wiele godzin,tych - które mi obiecałeś, że spędzimy na rybach, nad rzeką, nad wodą... Z każdym zarzuceniem zestawu, każdym przygotowaniem wędki do łowienia widzę, jak pokazywałeś mi, jak to robić. Zgromadziliśmy razem tyle sprzętu, że z pewnością nawet mojego życia zabraknie, by choć większą część wypróbować. Jeszcze razem połowimy...........
Zgłoś SPAM
Wspomnienia są jedynym rajem, z którego nie można nas wygnać...
(Jean Paul Friedrich Richter)
Dziękuję za piękne wspomnienia...
Zgłoś SPAM
Dziś pewnie znów odebrałbyś dziesiątki telefonów, wiadomości z życzeniami bliskich, od znajomych i Przyjaciół. W sobotę jak zwykle - pewnie wpadłoby kilkoro z nich i pośród wspomnień, anegdot i żartów świętowałbyś swoje imieniny. Teraz też świętujesz...
Zgłoś SPAM
Szuflada
Dziś otworzyłem jedną z szuflad... tych w których chowałeś Swoje skarby. Paszporty, dokumenty, odznaczenia, legitymacje, ordery. Musiałbym chyba ze dwa razy żyć, by taką kolekcję zebrać. Jednak to co mnie zatrzymało na długą chwilę i dało mnóstwo do myślenia to Legitymacja Honorowego "ZD ZZRR" - {Zasłużonego Działacza Zawodowego Związku Zawodowego Rolników Rolnych). Brak Twojego Podpisu, przez kolejne lata ważności legitymacji żadnych pieczątek, podpisów... a ja PAMIĘTAM!!!! w rodzinnej biblioteczce, za książkami schowaną Biało-Czerwoną opaskę na ramię, o której mówiłeś: nie wyciągaj, jeszcze się przyda. Zawsze byłeś i będziesz moim BOHATEREM.
Zgłoś SPAM
A pamiętasz?....
w dniu kiedy obchodziłeś swoje 42. urodziny pojechaliśmy na noc nad San - bardzo to lubiłeś i mnie tym zaraziłeś... siedzieliśmy patrząc na wędki i w pewnym momencie wyjąłeś z torby dwa piwa i jedno mi podałeś, świeżo pełnoletni zderzyłem z Tobą puszkami i złożyłem życzenia. Zapytałem o czym myślisz? powiedziałeś, że....... już dawno nie złowiliśmy suma. Tej nocy złowiliśmy dwa sumy, jak na życzenie! Dziś w Twoje 68. urodziny chciałbym z Tobą złowić choć najmniejszą płotkę w życiu... Kocham Cię za wszystko co mi dałeś, pasje, hobby, życie...
Zgłoś SPAM
...pamiętasz?
kiedy byłem mały - ale na tyle, że dobrze to pamiętam, gdy byliśmy nad morzem i w czasie zabawy pobiegłem w stronę falochronu i... straciłem grunt pod nogami! Poszedłem jak kamień pod wodę ;) widziałem przepływające obok meduzy i nagle zobaczyłem Twoją rękę - wyciągnąłeś mnie krztuszącego się i z rozbrajającym uśmiechem zapytałeś "- No i co? słona woda?" Zawsze mogłem liczyć na Twoją pomocną dłoń... i minęły trzy miesiące i znowu wypada niedziela
Zgłoś SPAM
Gdy byłem dzieciakiem, wraz z Panem Władkiem D., moim stryjem Jankiem H., na jednym z wielu wypadów na ryby, nastraszyliście mnie, że jak się nic nie uda złowić na przynętę, którą mamy... wsadzicie mnie pod ponton do góry dnem i mam wyłapać wychodzące rosówki... rosówek się nie bałem, tylko ta ciemność i klaustrofobia pod pontonem... Do dziś się cieszę, że żartowaliście! :*
Zgłoś SPAM
Pamiętasz?... tak miało być
obiecałeś, że pojedziemy do Słowacji a tam będziemy łowić pstrągi w potokach i będziemy brodzić w strumieniach... sprzęt mam, chęci ogromne mam a gdzie jesteś Ty?
Zgłoś SPAM
...pamiętasz?
Nie tak się umawialiśmy... mieliście do nas przyjechać, kolejna wizyta lekarska, udało mi się zarezerwować dla Ciebie ostatnie wolne miejsce w stacji dializ i co? Gdy wcześnie rano zadzwonił telefon i zobaczyłem, że to Łukasz pomyślałem, że pewnie ma kolejną porcję mega dowcipów albo... albo coś innego. Ale nie to! To już miesiąc a ja nadal nie mogę się z tym pogodzić. Było jeszcze tyle planów, przedsięwzięć do zrealizowania, do przegadania tyle spraw. Nauczyłeś mnie tak wiele, jak zmienić koło w samochodzie, jak naprawić cieknący kran i zawsze służyłeś najlepszą radą. Gdy tylko miałem jakiś problem czy dylemat, potrafiłeś podpowiedzieć by było jak najlepiej - zawsze miałeś rację. Miałeś mi jeszcze tyle do przekazania...
Zgłoś SPAM
ostatnie życzenia urodzinowe
Równe trzy tygodnie temu przyjechałeś, Tato, po raz ostatni do nas do Przemyśla. Przyjechałeś z Mamą złożyć życzenia urodzinowe Basi, Julii i swojej -chyba- najbardziej ulubionej Mai. Nigdy nie zapomnę ostatniej przebitej na DO WIDZENIA "piątki" z wnuczkami...jakoś też wyjątkowo wyszedłem do Was do windy. Nie pożegnałeś się ze mną, wszedłeś do windy, jakbyś za parę dni znowu miał nią przyjechać. Tato... ;(
Zgłoś SPAM
Przyjaciel

Tych lat nie odda nic i nikt.
Zdzichu był jeden, niepowtarzalny. Można powiedzieć - kompletny. Uroda, poczucie humoru, muzykalność, wspaniały głos i charakter, rodzinność, świetny Kumpel i Kolega. Zawsze był duszą towarzystwa.
Zostawił wspomnienia i trudno się pogodzić z myślą, że tych wspomnień więcej nie będzie...
W historii naszej znajomości i przyjaźni było wszystko - szkoła, wspólna praca, razem śpiewane piosenki na zabawach i weselach, wspólne wyjazdy wakacyjne i imprezy rodzinne.
Razem też żegnaliśmy swoich bliskich. Tego nie da się zapomnieć.
Czas leczy rany, ale nigdy do końca. Nie tylko mnie, ale wszystkim, którzy Go znali będzie Zdzicha brakowało.
Spoczywaj w pokoju.

Adam Mielnik

Zgłoś SPAM
2019-04-17

Całe moje dzieciństwo wypełnione jest wspomnieniami o Wujku Zdzichu…. Przewijają się one teraz w mojej głowie.. Próbuje któreś wybrać, podzielić się nim, opisać, ale wtedy uderza mnie myśl: Naprawdę???? Naprawdę Wujka już tu z nami nie ma?? Naprawdę nigdy już tu do nas nie przyjedzie? Nie będzie sączył przez cały dzień czarnej kawy i stał w zamyśleniu na balkonie??? Ciężko w to uwierzyć… Nigdy nie zapomnę naszych corocznych wyjazdów wakacyjnych. Te pod namiotami, nad Sanem i wypady na Mazury całymi rodzinami, z psami… Pamiętam Cie na nich jako radosnego wesołego ale też spokojnego, dobrego człowieka… Gdy byliśmy nad morzem w Skowronkach , zatrzasnęłam kluczyki w naszym Polonezie. Mój Tata był wściekły. Chodził w kółko i prawił mi kazania. A Ty w tym czasie spokojnie próbowałeś dostać się do kluczyków. Dłubałeś w szybie i co jakiś czas tylko mówiłeś „Kazik spokojnie” Po chwili otworzyłeś Poloneza i uratowałeś mi skórę…:) Z lat już późniejszych uwielbiam wspomnienie Bożego Narodzenia 2008. Dzień wcześniej w Wigilię bardzo późno poszliśmy wszyscy spać. Gdy więc niemalże o świcie zadzwonił domofon, zerwaliśmy się wszyscy w szoku na równe nogi z pytaniem „Kto to może być????” Tata odebrał domofon i wykrzyczał radośnie: HALOTY! No tak a któż inny zrobiłby taką wspaniałą niespodziankę?? :) Od razu zasiedli w kuchni, z której przez następne kilka godzin słychać było wesołe rozmowy, radosny śmiech …. My tu już tego śmiechu nie usłyszymy, jedyne pocieszenie, że teraz tam u Was na górze musi być naprawdę wesoło…K

Zgłoś SPAM
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
-
Łukasz Halota
10.04.2019