KuPamięci.pl

Józef Wojciech Dębski


* 23.04.1931

 

+ 22.07.2012

Miejsce pochówku: Warszawa, Cmentarz Służewski Nowy przy ul. Wałbrzyskiej

,

woj. mazowieckie

pokaż wszystkie
wpisy (11)
Licznik odwiedzin strony
12871
Mail do Janka
W ubiegłym roku, z okazji 80-ej rocznicy urodzin Józefa Dębskiego wysłałem do jego wnuka Janka taki oto mail: "Janku, w dniu 80-tych urodzin Twojego Dziadka Józefa, chciałbym Ci o Nim trochę opowiedzieć. Znasz Go, jako starszego człowieka, kłębek schorzeń, obiekt troski. Ja znam Go też z innego czasu. Od zawsze. Zapewne nie masz nawet pojęcia, że Twój Dziadek jest dla mnie przez całe moje życie "Wujkiem Ziutkiem" a Twoja Babcia "Ciocią Bogusią". Te nieco zabawne ale ciepłe określenia przylgnęły mi do Nich, gdy byłem małym dzieckiem. Twoi Dziadkowie i moi Rodzice zaprzyjaźnili się pod koniec lat 50-tych zeszłego wieku. Młodzi weseli i dowcipni ludzie, odwiedzali się często, z okazji i bez okazji, bywali na tych samych "imprezach", balach karnawałowych itd. Mnie nie było jeszcze na świecie, gdy Twój Stryj Andrzej - mały wówczas chłopczyk - mówił do mojego Ojca "wujku". Ja się urodziłem w roku 1960-ym. Wzrastając pośród sympatycznych ludzi, nie rozróżniałem prawdziwych moich cioć i wujków i Twoich Dziadków. W połowie lat 60-tych urodził się Twój Ojciec a mój znienacka zmarł. Miał 39 lat. I wtedy mój Wujek Ziutek i Ciocia Bogusia okazali się prawdziwymi przyjaciółmi dla owdowiałej mojej Matki. Sprawdzili się w trudnym czasie - nie ma lepszych sprawdzianów przyjaźni. Mijały lata, a my zawsze mogliśmy na nich liczyć. Ja byłem dzieckiem niepełnosprawnym i możesz sobie wyobrazić tylko naszą sytuację. W pierwszej połowie lat 70-ych Twój Dziadek miał fantastyczny, jak na owe czasy, samochód. Był to Fiat 125p 1300 - szary, z piękną czerwoną tapicerką i zmianą biegów przy kierownicy. Jakże to kapitalnie rwało do przodu, ech! Odbyłem tym samochodem, dzięki Twemu Dziadkowi, wiele krótszych i dłuższych przejażdżek i podróży. Pamiętam np. upalny środek lata 1971 i mój powrót do domu z sanatorium w podkrakowskim Radziszowie - Twój Ojciec siedział u Twego stryja na kolanach, w aucie był ścisk. Pamiętam, jak Twój Dziadek odwiedził mnie w tym sanatorium, gdy trafiłem tam znów rok później. Pamiętam, jak siedzimy obaj tam w izbie przyjęć a On daje mi gumę do żucia - miałem wtedy 12 lat a On 41. Rok później trafiłem na cztery lata do internatu w podwarszawskich Chylicach, skąd dzięki mojemu Wujkowi Ziutkowi i jego szarej maszynie mogłem często bywać w domu na przepustce. Pamiętam jazdy tam nawet w śnieżycy i we mgle - i Twego Dziadka za kierownicą, Claptona z głośnika śpiewającego "Zastrzeliłem szeryfa".. Mógłbym tak opowiadać i przywoływać czasy dawniejsze i bliższe... Ucałuj ode mnie swego zmęczonego życiem Dziadka, uczynnego, kochanego człowieka. Pozdrawiam. Twój przyszywany wujek Michał"
Zgłoś SPAM
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
-
Andrzej Dębski
24.07.2012