Nikt nie spodziewał się, że tata odejdzie... kiedykolwiek. Bowiem w naszych sercach bliscy nigdy nie są ani za starzy, ani zbyt chorzy, ... aby odejść. Tata miał szczególną umiejętność życia. Jego wiek zatrzymał się gdzieś koło pięćdziesiątki. Czyli około 30 lat temu. Trudno uwierzyć, że Tata skończył miesiąc temu 80 lat. W moich myślach tata nie był wiele starszy ode mnie i od kilku lat... cieszyłam się skrycie, że... dogoniłam go...wiekiem. Miałam cichą satysfakcję myśląc, że mój młodszy brat musi... jeszcze trochę pożyć ... zanim go dogoni. Ja i tata rozumieliśmy się bez słów. Gdy dorastałam -Tata, był gościem w moim życiu. Gdy dorastałam obwiniałam, oceniałam – moje niedojrzałe opinie o życiu i ludziach wynikały z braku własnego doświadczenia, opierały się na opiniach zapożyczonych od... dorosłych. Dziś wiem, że dorośli bardzo rzadko dojrzewają do obiektywizmu, wyrozumiałości, pozytywnego spojrzenia na życie i do bezwarunkowej miłości. Tata dojrzał - i dlatego - kiedy i ja dojrzałam- po prostu było nam ze sobą DOBRZE. Gdyby w życiu taty nie zdarzyła się jego ukochana Wandeczka, tata nie stałby się pewnego dnia Pieseczkiem ani Puńkiem i wątpię, czy odnalazłabym Tatę we własnym dorosłym życiu. Mała Wandeczka – o siłe olbrzyma - wkroczyła w życie taty, aby z uporem, oddaniem i systematycznością przebrnąć przez burze niepokornej młodości. Trwała jak latarnia morska, do której zawsze wracał ze swoich szalonych wojaży- jak stargany sztormem okręt wraca do bezpiecznego portu. To dzięki niej, tata odnalazł po latach poszukiwań... prawdziwego siebie... łagodnego w milczącej mądrości, przepełnionego miłością do ludzi. Tata kochał życie, kochał nas, i kochał ludzi, których los stawiał mu na drodze. Przez tę miłość Tata miał rzadką umiejętność obcowania z każdym napotkanym. Dla taty bowiem liczył się... człowiek. Parę dni temu Wanda napisała do mnie w mailu : „Im bliżej pogrzebu taty tym bardziej się boję, że już go tu nie będzie w sposób ostateczny. Pozostaną przedmioty które miał, które lubił, których dotykał. Pozostaną miejsca, gdzie lubił spacerować i przyjaciele, z którymi lubił od czasu do czasu biesiadować. Już ogromnie za nim tęsknię.” – napisała Wanda. Ja też za nim już tęsknię choć mój umysł nie ogarnia jeszcze do końca rozciągłości sytuacji. Od lat przyzwyczajona byłam bowiem, że czekał na mnie za oceanem. I tym razem wsiadłam do samolotu w przeświadczeniu, że nadal czeka. Tata stał się dla mnie wzorem cierpliwości dla ludzi, łagodności i pogody ducha. Nauczył mnie, że łopata to nie koniecznie narzędzie dla kobiety, że uśmiechem i cierpliwą łagodnością wszystko da się załatwić, że starość jest tylko słowem, że dusza człowieka nigdy się nie starzeje, że w życiu trzeba wykorzystywać okazje i nie bać się niczego spróbować, że wygrać znaczy czasem zrozumieć, czasem przemilczeć, a czasem ustąpić, że kochać znaczy czekać z ufnością - nie koniecznie – dawać i oczekiwać, że każdy człowiek ma swoją prawdę na miarę własnej rzeczywistości, że milcząca obecność ma wartość równą miłości bez warunków. Tata był i jest stale i na wiele sposobów obecny moim życiu. Dlatego nie żegnam się dzisiaj z tatą, bowiem jego obecność w moim życiu trwa. I wiem, że z wiekiem będzie mi dane odkrywać nowe aspekty tej obecności, których dziś wciąż jeszcze nie jestem w stanie zrozumieć. Znaki obecności taty trwają. Dzień przed odejściem Taty listonosz przyniósł mi butelkę domowej roboty Ajerkoniaku, którą wysłał na moje urodziny w lutym. Na pudełku napisał : „sto lat córeńko”. Dlaczego doszła dopiero w kwietniu? W zeszłą niedzielę mój syn- Jasio- tulił paczkę urodzinową z Polski zaadresowaną ręką dziadka. Wiedzieliśmy już, że Dziadek odszedł poprzedniego dnia. Zgodnie z prośbą Jasia nie wyrzuciliśmy pudełka. Obecność mojego taty manifestowała się w naszym życiu po jego odejściu jak znak, że śmierć to część życia, które trwa, że intencja, serdeczna myśl, wspomnienie - to także aspekt obecności. śmierć jest lekcją od tego, kto odeszedł, dla tych którzy pozostali. Smutek rozłąki jest znakiem przemijania, głośnym biciem zegara, odmierzającego czas, który nam pozostał po tych, którzy odeszli. Jak wykorzystamy ten czas, zależy od każdego z nas. Śmierć jest lekcją o nadrzędnych wartościach życia, refleksją nad tym aspektem ludzkiej miłości, którego fizyczna bliskość nie jest w stanie wyzwolić. Dla tych, którzy pozostają - odejście jest być może ostatnim darem – refleksji o ciszy... i pustce po rozdanej miłości. Pozostaje pytanie - jak ją wypełnić na nowo - skąd wziąć więcej. W magicznym skupieniu chwili wykorzystajmy tę szansę. Śpieszmy się rozumieć, wybaczać, śpieszmy się kochać bliskich cierpliwą miłością. Mojemu tacie dziękuję za każdą niebanalną lekcję życia. Tak pięknie odszedł - w pustce po rozdanej miłości pozostała przy mnie milcząca obecność mojego taty, jak dzban wypełnony po brzegi dobrem, którego starczy dla nas wszystkich do końca naszych własnych dni.
Strona KuPamięci wykorzystuje pliki cookie ("ciasteczka") w celu
zapewnienia dostępu do treści (więcej informacji).
Zmiana ustawień dotyczących przechowywania ciasteczek możliwa jest
bezpośrednio z poziomu Twojej przeglądarki.